Osobowość narcystyczna

 Jak wychować pewnego własnej wartości człowieka? 

Rodzice nie chcą wychować swoich dzieci na egoistów i samolubów. Mimo to rozbudzają w nich często przesadne poczucie wyjątkowości, mogące prowadzić do narcyzmu. Jak temu zapobiegać? Jak wychować pewnego własnej wartości, obdarzonego realnym obrazem siebie człowieka? Do zatłoczonego autobusu wsiada babcia z na oko 7-letnim wnukiem. Kobieta sadza dziecko na jedynym wolnym miejscu, by po chwili zasypać go pytaniami o chęć zjedzenia bułki, drożdżówki, kanapki etc. Dwa przystanki później wsiada starsza pani. Przeciska się między pasażerami, podchodzi do chłopca i pyta, czy ustąpi jej miejsca. Nie schodź! Jego bolą nóżki, bardzo się nachodził! – wykrzykuje oburzona babcia.

Skąd bierze się narcyzm? 

Poniekąd z natury. Każde dziecko na wczesnym etapie rozwoju przechodzi przez okres przekonania o własnej omnipotencji. W jego oczach cały świat skupia się na nim, a zadaniem ludzi i przedmiotów jest zaspokajanie jego potrzeb. Nie ma w tym nic złego. Ten etap jest konieczny dla prawidłowego rozwoju sfery psychicznej i emocjonalnej. Równie niezbędne jest jego zakończenie. Narcyzm pierwotny zanika, gdy dziecko uświadamia sobie ograniczoność swoich możliwości, konflikt potrzeb własnych z cudzymi, konieczność liczenia się z innymi. Jeżeli nie będzie się z tym konfrontować, stopniowo już od ukończenia pierwszego roku życia, szybko stanie się kimś, kogo dorośli chętnie określają mianem małego terrorysty. Zmusza wówczas otoczenie do koncentracji na nim i jego zachciankach. Co ważne, z tego nie wyrasta się samemu. Z biegiem lat taki młody człowiek staje się samolubny, skoncentrowany wyłącznie na sobie, traktujący z góry dorosłych i rówieśników. Aby osiągnąć poczucie „należnego” mu spełnienia gotów jest szantażować psychicznie najbliższych. Żywiąc zazdrość i chęć zemsty wobec tych, którzy mogą podważyć jego mniemanie na swój temat, nie umie wchodzić w głębsze relacje. Aby tego uniknąć, powinien rozwijać w sobie altruizm, empatię, realny i zgodny z rzeczywistością obraz swojej osoby.Warto jednak pamiętać, że pewna dawka dobrze rozumianego egoizmu pozwala dziecku na zbudowanie poczucia własnej wartości, wiary w swoje możliwości, wykształcenia postawy asertywnej. Jak wobec tego pokierować jego rozwojem, by zachować równowagę? 

Jak nie wychować narcyza? 

Narcyz siebie i swoje dążenia stawia w centrum uwagi. Uważa, że funkcjonuje na specjalnych prawach. Potrzebna jest więc konfrontacja z granicami – własnymi i cudzymi.

 

Narcyz odbiera krytykę i upomnienie jako krzywdę, na którą reaguje złością i agresją. Pomoc dziecku w nauce radzenia sobie z trudnymi emocjami jest bezwzględnym elementem skutecznego wychowywania.

Narcyzm karmi się pustymi wyrazami uznania. W dorastaniu ważna jest zatem mądra pochwała, będąca konkretną informacją zwrotną dotyczącą właściwego postępowania młodego człowieka. Zamiast źle rozumianej swobody – jasne i konkretne granice. Rodzice chcą dobrze. Pragną dla swoich dzieci szerokich horyzontów, różnorodnych możliwości, bogatych doświadczeń. Niektórzy utożsamiają przy tym stawianie granic z ograniczeniami nakładanymi na beztroskie dzieciństwo. Tymczasem zdrowe granice są niezbędne do wychowania człowieka liczącego się z innymi, szanującego wartość drugiej osoby, umiejącego znieść odmowę. Bez nich dziecko stanie się agresorem, nie- znającym własnej i nierespektującym cudzej przestrzeni. Nakładanie ograniczeń i pilnowanie ich przestrzegania jest zadaniem rodziców. Dzieci z pewnością będą próbować je przekraczać. Pojawią się trudne emocje, ale nie można uciekać przed tak ważną lekcją. 

Zamiast lęku przed trudnymi uczuciami – umiejętność ich określenia i akceptacji.

Rodzice boją się trudnych emocji u dzieci. Często nie odmawiają, ustępują, łamią ustalone przez siebie zasady z obawy, że dziecku będzie przykro, będzie płakać, krzyczeć, obrazi się albo zrobi awanturę. Narcyzm u dziecka może pojawić się wówczas, gdy z tych obaw chronimy je przed porażką (w grach, zawodach, szkole), nie stawiamy granic, ustępujemy sami lub każemy ustąpić, np. starszemu rodzeństwu, które przecież ma być mądrzejsze i bardziej wyrozumiałe. Tymczasem te nieprzyjemne emocje są równie ważne w procesie wychowania, co uczucie zwycięstwa albo sukcesu. Trzeba tylko pomóc dziecku zmierzyć się z nimi. 

III. Jak możesz pomóc dziecku radzić sobie z trudnymi uczuciami? 

* Słuchaj uważnie tego, co mówi.

* Zaakceptuj to, co mówi – wystarczy „uhm”, „rozumiem”. Nie protestuj, nie koryguj, nie zaprzeczaj, nie umniejszaj.

* Określ te uczucia – „wygląda na to, że”… jest ci przykro z powodu przegranych zawodów; zdenerwowałeś się na brata; chciałeś bawić się tą zabawką, liczyłeś na wygraną; czujesz się niesprawiedliwie oceniony; uważasz, że zasłużyłeś na lepszą ocenę. Czasem wystarcza sama możliwość „wygadania się” bez rodzicielskiej próby łagodzenia, wyjaśniania, zaprzeczania ważkości problemu itp. W końcu chodzi o to, by młody człowiek skonfrontował się z frustracją i poradził sobie z nią. Niekiedy pomaga jeszcze zamienianie pragnienia na fantazję, np. a gdybyś mógł być mistrzem w jakiejś dziedzinie sportowej, to w której? Dziecięca wyobraźnia naprawdę potrafi zaspokoić potrzeby, które fizycznie nie są do zrealizowania. 

Zamiast pustego zachwytu – mądra pochwała.

Rozpływanie się w zachwytach nie pomaga. Nie mówi niczego konkretnego, za to jednym z jej efektów może być pielęgnowanie narcystycznych skłonności u chwalonego. Dobra pochwała składa się z dwóch części: naszych słów (opis tego, co widzimy i czujemy) i wniosków dziecka (potrafi pochwalić samo siebie, ma dobrą, adekwatną samoocenę).

Jak mądrze pochwalić?

Krok 1: Opisz, co widzisz – co zasługuje na pochwałę, np. widzę zamiecioną podłogę; słyszę, że starasz się powstrzymać krzyk, choć jesteś strasznie zdenerwowana. 

Krok 2: Opisz, co czujesz – np. przyjemnie jest wejść do czystego pokoju; cieszę się, że starasz się to kontrolować. 

Krok 3: Podsumuj – np. to się nazywa porządek; to się nazywa opanowanie.

Tego rodzaju pochwała nie tylko pokazuje godne jej zachowanie. Daje dziecku dowód uważności rodzica, dostrzeżenia wysiłku oraz wzbogaca dziecięcą wiedzę o świecie. Dziecko potrzebuje przestrzeni, by wzrastać. Potrzebuje słów pochwały, by prawidłowo się rozwijać. Nie bójmy się tego. Póki zachowujemy równowagę, póki nasze słowa mają swe odbicie w rzeczywistości, póki nie trzymamy dziecka pod kloszem i stawiamy mu mądre granice, póty pod naszym dachem nie wyrośnie narcyz. Miłość kocha i wymaga.