Ty też umrzesz ….

Jakie emocje wzbudzają w tobie powyższe słowa? Lęk i niepokój? Bunt? Poczucie niepewności? Czy jest to myśl mobilizująca? Wzbudzająca nadzieję? A może myślisz o śmierci z ulgą?

Dzień Zaduszny mimowolnie powoduje skojarzenia ze śmiercią i przemijaniem, także w wymiarze osobistym – własnej śmierci i własnego przemijania. I choć często dokonuje się to w przygnębiającej atmosferze, w zadumie wokół palących się zniczy, przed grobami bliskich nam osób, chrześcijańska perspektywa wygląda zgoła inaczej.

W Piśmie Świętym śmierć jest najczęściej łączona albo z grzechem, albo ze zmartwychwstaniem Chrystusa, a w głębi swej istoty obie te myśli splatają się w jedną całość. Grzech człowieka sprowadza na niego śmierć, zaś śmierć i zmartwychwstanie Chrystusa wyzwala go z niewoli grzechu i staje się obietnicą życia wiecznego. Przykładem takiego myślenia jest fragment z listu do Rzymian: “Albowiem zapłatą za grzech jest śmierć, a łaska przez Boga dana to życie wieczne w Chrystusie Jezusie, Panu naszym” (Rz 6,23).

Punktem wyjścia dla tej rzeczywistości jest tajemnica chrztu. “Czyż nie wiadomo wam, że my wszyscy, którzyśmy otrzymali chrzest zanurzający w Chrystusa Jezusa, zostaliśmy zanurzeni w Jego śmierć? Zatem przez chrzest zanurzający nas w śmierć zostaliśmy razem z Nim pogrzebani po to, abyśmy i my wkroczyli w nowe życie – jak Chrystus powstał z martwych dzięki chwale Ojca. (…) Otóż, jeżeli umarliśmy razem z Chrystusem, wierzymy, że z Nim również żyć będziemy, wiedząc, że Chrystus powstawszy z martwych już więcej nie umiera, śmierć nad Nim nie ma już władzy. Bo to, że umarł, umarł dla grzechu tylko raz, a że żyje, żyje dla Boga” (Rz 6, 3-4. 8-10).

Wszystkiego tego dokonuje miłość Boża ukazująca się w Chrystusie. Miłość Boża jest silniejsza niż wszystko inne, przekracza śmierć tak, że nawet śmierć nie jest nas w stanie oddzielić od miłości Chrystusa (por. Rz 8, 31-39). Bóg, który nieskończenie ukochał człowieka, posuwając się nawet do poświęcenia swojego Syna (por. J 3,16), chce go obdarzać życiem i mieć jako towarzysza w wieczności. Obiecuje owo życie wielokrotnie na kartach Pisma Świętego, a Paweł – łącząc zmartwychwstanie Jezusa z naszym zmartwychwstaniem – pisze nawet, że bez wiary w zmartwychwstanie Chrystusa nasza wiara byłaby pozbawiona sensu (por. 1 Kor 15,17). Miłość Boża daje nam zatem pewność, że Bóg – jako wierny i stały – nigdy nas nie pozostawi, będzie nas stale kochał i prowadził, zapraszał do dialogu z sobą, a po śmierci – ożywi i pozostawi przy sobie już na zawsze.

Idąc tym tokiem rozumowania, święty Paweł posuwa się nawet do stwierdzenia, że śmierć jest dla niego to zysk (Flp 1,21). Jest wyczekiwanym czasem spotkania z Chrystusem, końcem trudu i ziemskiego cierpienia. Jest też nadzieją na nagrodę za pracę na rzecz Ewangelii, jak sam to stwierdza: „Na ostatek odłożono dla mnie wieniec sprawiedliwości, który mi w owym dniu odda Pan, sprawiedliwy Sędzia, a nie tylko mnie, ale i wszystkim, którzy umiłowali pojawienie się Jego” (2 Tm 4,8).

Dodatkowo, śmierć może być zyskiem dla innych – szczególnie śmierć męczeńska lub śmierć kogoś, kto swoim życiem dawał świadectwo Bogu. Jego śmierć, sposób umierania, najczęściej powoduje wzrost wiary wśród otoczenia danej osoby. Współczesnym przykładem takiej sytuacji było obserwowane przez świat odchodzenie papieża Jana Pawła II.

Poza tym nawet samo umieranie nie jest trwałym zjawiskiem i także ono ma być zniszczone mocą Chrystusa: “jako ostatni wróg, zostanie pokonana śmierć” – jak czytamy w liście do Koryntian (1 Kor 15,26). Perspektywa śmierci powinna być dla nas zatem połączona z wiarą w moc Chrystusa, z nadzieją na nowe, pełniejsze życie, z oczekiwaniem wiecznej radości w bliskości Boga i Jego wybranych.

Wykonując bardzo prymitywny eksperyment i wyszukując w Biblii słowa “śmierć” i “życie”, odkrywamy, że o życiu mówi ona dwukrotnie więcej niż o śmierci (402/186). A patrząc jeszcze głębiej, w podstawowe biblijne tematy, to właśnie życie, życie w Bogu i z Bogiem, jest główną myślą Pisma Świętego. Bo Biblia jest przede wszystkim Księgą Życia, a nasz Bóg jest Bogiem żywych, a nie umarłych (por. Łk 20,38). Stąd jeśli będziemy trwać z Nim w jedności, nasze życie nigdy się nie skończy, lecz po trudach ziemskiej wędrówki zyska jedynie nowy, doskonalszy wymiar.