Msze św.

Niedziela i święta:

7.30, 9.30, 11.00 (msza święta z udziałem dzieci), 12.30, 18.00

Niedzielna msza święta w sobotę o godz. 18.00

Msze święte w dni powszednie:

7.00, 18.00

(dodatkowo w pierwsze piątki miesiąca o 16.30 i 20.00)

Kancelaria

Czynna w następujące dni:

Poniedziałek, środa, piątek: 16.00-17.30

Sobota: 8.00-9.00

We wtorek i czwartek kancelaria nieczynna.


Kancelaria - Ważne Dokumenty!

Nadzwyczajny Jubileusz Miłosierdzia - czas pełen łaski

Bł. ks. Michał Sopoćko, spowiednik św. Faustyny, dziesięć lat po jej śmierci i po doświadczeniach II wojny światowej, pisał w 1948 roku: „Miłosierdzie Boże zasługuje na szczególne dziś podkreślenie, cześć i uwypuklenie, albowiem jedynym ratunkiem dla świata jest rzucić się w objęcia Najmiłosierniejszego Jezusa, który chce być dla wszystkich Życiem, Drogą, Prawdą, Pokojem i Ładem”.

Już wcześniej pod wpływem św. Faustyny, a przede wszystkim ze świadomością, że jest to wola Boża – co zresztą wielokrotnie ona podkreślała, zwłaszcza w ostatnim przed jej śmiercią spotkaniu z nim – podjął się on szerzenia kultu Miłosierdzia Bożego i starań o ustanowienie święta tej nazwy w pierwszą niedzielę po Wielkanocy. To przesłanie przejął z całą powagą i odpowiedzialnością św. Jan Paweł II, najpierw jako arcybiskup Krakowa, następnie biskup Rzymu, i dał Kościołowi Faustynę jako świętą, a drugą niedzielę wielkanocną jako Święto Miłosierdzia. O wielkim zaangażowaniu św. Jana Pawła II, a przede wszystkim o jego postawie miłosierdzia, najlepiej świadczy tytuł Papież Bożego Miłosierdzia, umieszczony w Litanii św.

Czytaj więcej...

5 Największych Cudów Ojca Pio

Argumenty ateistów wskazujące na nieistnienie Boga rozsypują się jak domek z kart w konfrontacji z rzeczywistością Boga, która odsłania się nam w życiu świętych, kanonizowanych w Kościele katolickim.
I tak na przykład życie św. o. Pio, jednego z największych mistyków i stygmatyków w historii Kościoła, było wyjątkowo czytelnym znakiem istnienia Boga. Tylko ludzie złej woli, którzy przez swoją "nieprawość nakładają prawdzie pęta" (Rz 1, 18), tak oczywiste znaki lekceważą lub odrzucają.

Cud przywrócenia życia

Kobieta jechała do San Giovanni Rotondo z chorym synkiem, ale ten zmarł w podróży. Zdecydowała się nie zawracać z drogi. Jechała przecież z nadzieją, że Padre Pio uzdrowi jej dziecko. Może „uzdrowi” nawet martwe? Kiedy stanęła przed świętym, było w niej tyle smutku, ile pomieści się w matczynym sercu, gdy traci ono bezcenny skarb – ukochane dziecko. Ale była w niej też wielka wiara w cuda potężniejsze od śmierci. Święty kapucyn nie powiedział ani słowa.
Wziął delikatnie w swe ręce ciało dziecka i zaczął się modlić.
Przez chwilę nie był tu, w San Giovanni… Rozmawiał z Bogiem… Kilka chwil później odetchnął głęboko i otworzył oczy. Dlaczego tak lamentujesz, kobieto? Czy nie widzisz, że Twój syn śpi? Kobieta ujrzała, że pierś dziecka unosi się miarowo: jej synek żyje! Oddycha!

Cud Eucharystii

Eucharystia, nieskończenie owocna jako źródło łask dla samego Ojca Pio, była również skuteczna dla tych, którzy byli jej świadkami. Jeden z nich stwierdził, że kiedy Ojciec odprawiał Mszę św., „nie można się było zmęczyć patrzeniem na niego”.
W kościele była całkowita cisza. Ludzie, wpatrzeni w skupieniu oblicze kapłana, kontemplowali dokonujące się na ołtarzu tajemnice. Do San Giovanni Rotondo przybywali nie tylko katolicy, ale również zagorzali ateiści, ciekawscy, niewierzący. Podczas Eucharystii sprawowanej przez Ojca Pio wielu z nich wracało do wiary.

Maria Winowska, opisując kilkakrotnie przeżytą „Mszę Ojca Pio”, pyta: „...czyż Msza nie jest dla każdego z nas miejscem przeistoczenia, w którym nasze biedne cierpienie, przejęte przez Chrystusa, osiąga cenę wieczności? (...) To, co się odbywa przy ołtarzu, przemawia wprost do duszy. Jest jakiś tajny związek między nią a księdzem zatopionym w Bogu. (...) I to mi się wydaje jedną z przyczyn nadzwyczajnej władzy Padre Pio nad wszystkimi, którzy się doń zbliżają. Jak woda za dotknięciem różdżkarza, tak za jego przyczyną tryska żywe źródło skryte w pustyni oschłej rutyny. W zetknięciu z nim dusze utwierdzają się w chrześcijaństwie...”.

Cud Asymilacji

Nieprawdą jest, że Ojciec Pio żył o chlebie i wodzie albo spożywał tylko odrobinę warzyw i pił kilka łyków soku z cytryny. Jadł wszystko, a le w bardzo małych ilościach. Pościł każdego dnia. Zdaniem jego współbraci jadł jedną piątą tego, co je normalny mężczyzna. Jadł wszystko: makaron, ser, groszek, owoce, wątróbkę, itd., i, jak wszyscy porządni Włosi, szklaneczkę wina. Bywało, że z przyjemnością zjadał podsmażaną kiełbasę i suszoną szynkę. Wszystko jednak w ilościach śladowych. Zwykle przesuwał swoją porcję w stronę siedzącego obok współbrata, a gdy ten się wzbraniał, Ojciec Pio mówił z uśmiechem: Corragio! (Odwagi!). Zdaniem wszystkich lekarzy, którzy zajmowali się Ojcem Pio, ilość spożywanych pokarmów nie była wystarczająca, by mógł żyć i pracować. Tymczasem on nawet nie był szczupły. Co więcej, bywały sytuacje, kiedy zaatakowany wirusem żołądek nie pozwalał mu przyjmować niczego przez wiele dni. Pił tylko kilka łyków wody, a mimo to nie tracił na wadze. Podczas jednego z ataków choroby, w szóstym dniu głodówki, dr Guglielmo Sanguinetti odnotował przybranie na wadze o trzy kilogramy. – Jak może Ojciec nie tracić na wadze, kiedy pości? – pyta dr Sanguinetti. – Asymilacja – odpowiada zakonnik. – Ale tu nie ma nic do asymilacji, skoro Ojciec nic nie je! – upiera się lekarz. – Przecież każdego ranka przyjmuję Komunię Świętą – mówi kapucyn. – Nie, nie przekona mnie Ojciec! Musi Ojciec gdzieś chować jedzenie i w ten sposób mnie oszukuje – dr Sanguinetti nie daje za wygraną. – Nic nie jem, czego pan jest świadkiem. Musimy jednak mieć na uwadze przypowieść o siewcy. Ziarno padło na dobrą ziemię i wydało plon stokrotny. Jak pan widzi, moja ziemia jest dobra i przyniosła obfite plony – spokojnie odpowiada Ojciec Pio. – Bardzo ładnie. To sprawy duchowe. Co duch ma wspólnego z ciałem? – pyta droktor. – To robi Zbawiciel, nie ja. To Zbawiciel działa we mnie.

Cud Stygmatów Ojca Pio

Wieść o stygmatach o. Pio rozniosła się lotem błyskawicy najpierw we Włoszech, a później po całym świecie. Do San Govanni Rotondo zaczęli przyjeżdżać dziennikarze, którzy byli świadkami spektakularnych cudów i licznych, również własnych, nawróceń dzięki modlitwie o. Pio. Z powodu wielkiego rozgłosu władze zakonne poczuły się zobligowane, aby poddać rany o. Pio szczegółowym badaniom lekarskim. Przełożeni zakonni poprosili najpierw prof. Luigiego Romanellego, aby zbadał stygmaty o. Pio. Szczegółowe badania odbyły się 14.05.1919 r. Wykazały one, że rany stóp i rąk zakonnika są na wylot, natomiast rana jego boku obficie broczy krwią o charakterze tętniczym i ma długość 8 cm. W końcowym oświadczeniu prof. Romanelli napisał: "Etiologia ran o. Pio nie jest pochodzenia naturalnego. Przyczyn, które spowodowały ich zaistnienie, należy szukać w wymiarze nadprzyrodzonym. Medycyna nie j est w stanie wyjaśnić tego faktu". Poproszono także o badanie stygmatów o. Pio profesora Bignamiego, który był ateistą i z góry wykluczał działanie sił nadprzyrodzonych, ponieważ w ich istnienie po prostu nie wierzył. Po badaniach profesor ze zdziwieniem stwierdził, że nie ma takich chemicznych substancji oraz chorób, które byłyby w stanie wywołać tego typu rany. Profesor Bignami zalecił o. Pio kurację, gdyż chciał udowodnić, że po dwóch tygodniach jej stosowania rany zakonnika się zagoją. Nakazał, aby: 1) o. Pio nie miał żadnego dostępu do jodyny i innych środków medycznych; 2) zabandażowano rany i opieczętowano je w obecności dwóch świadków; 3) rany były kontrolowane każdego dnia rano przez 8 dni i aby po kontroli ponownie nakładano na nie pieczęcie. Przełożeni klasztoru z wielką skrupulatnością dopilnowali, aby wskazania prof. Bignamiego zostały wcielone w życie. Okazało się, że w czasie ośmiodniowej kuracji rany o. Pio w ogóle się nie goiły i cały czas obficie krwawiły. Kolejnym specjalistą badającym stygmaty o. Pio był prof. Giorgio Festa, który w sprawozdaniu napisał o doskonałym funkcjonowaniu całego systemu nerwowego o. Pio oraz jego władz duchowych. Stwierdził, że rany z całą pewnością nie powstały na skutek działań samego pacjenta, że na pewno nie zaistniały dzięki działaniu jakichś czynników zewnętrznych lub wewnętrznych, a wyglądu i etiologii ran nie można wyjaśnić na gruncie wiedzy medycznej. Przez 50 lat stygmaty o. Pio nieustannie krwawiły, nie goiły się, zachowując ciągłą świeżość, nie powodowały ropni, stanów zapalnych ani martwicy. Było to zjawisko pozostające w całkowitej sprzeczności z prawami biologii. Na dodatek w chwili śmierci o. Pio jego rany całkowicie zniknęły i nie zostawiły po sobie najmniejszej nawet blizny. Dla lekarzy był to kolejny niesamowity cud, gdyż wszystkie rany spowodowane przez uszkodzenie tkanek zostawiają po sobie trwały ślad w postaci widocznych blizn. Fakt zniknięcia ran o. Pio w chwili śmierci, bez pozostawienia jakichkolwiek blizn, jest dla nauk medycznych przypadkiem absolutnie niewytłumaczalnym.

 

Cud po śmierci

23 kwietnia 2008 r. w San Giovanni Rotondo ciało św. o. Pio zostało wystawione na widok publiczny, po blisko 40 latach od jego śmierci 23 września 1968 r. Obchody 40. rocznicy śmierci św. o. Pio zakończyły się 23 września 2009 r.

23.09.1968 r. - ciało św. Ojca Pio
przed złożeniem do grobu

23.04.2008 r. - ciało św. Ojca Pio
po czterdziestu latach od śmierci.

Wychowawcy i miłosierdzie

W uroczystość Niepokalanego Poczęcia Maryi rozpoczynamy Jubileusz Bożego Miłosierdzia. Przesłanie o Bogu miłosiernym wyszło z naszej Ojczyzny. Jego świadkiem stała się św. Siostra Faustyna Kowalska, a największym głosicielem w skali świata stał się św. Jan Paweł II. Papież Franciszek opisał najważniejsze cechy Bożego miłosierdzia w bulli „Misericordiae vultus” (Oblicze miłosierdzia), opublikowanej w Niedzielę Miłosierdzia Bożego, 12-go kwietnia 2015 roku.

Wszyscy potrzebujemy miłosierdzia

Boże miłosierdzie to wyjątkowe błogosławieństwo, którego potrzebuje każdy z nas, gdyż każdy jest grzeszny. Miłosierdzia od Boga i ludzi potrzebują dorośli, młodzież i dzieci. We wczesnym dzieciństwie synowie i córki potrzebują miłosierdzia rodziców w postaci ich czułej i cierpliwej obecności oraz serdecznej troski. Przejawem miłosiernej miłości rodziców jest katolickie wychowanie, bez którego młodzi nie poradzą sobie z życiem. Gdy syn czy córka wchodzą w okres dorastania, potrzebują innych form miłosiernej miłości. Czasem dorastające dzieci postępują w oparciu o metodę prób i błędów, zamiast słuchać Boga i kierować się Dekalogiem. Czasem sami siebie krzywdzą, albo są krzywdzeni przez zdemoralizowanych rówieśników czy przewrotnych dorosłych. Czasem - jak marnotrawny syn - oddalają się od Boga, odchodzą od rodziców, rezygnują z własnych marzeń i ideałów, roztrwaniają swoje człowieczeństwo: mądrość, wolność, czystość, powołanie do świętości. Niektórzy z nastolatków popadają w taki kryzys, że przestają wierzyć w to, że są kochane, że Bóg i ludzie przebaczą im popełnione przez nich błędy, że mogą mieć jeszcze dobrą przyszłość. Gdy błądzimy i grzeszymy, wtedy najbardziej cierpią nasi bliscy, bo najbardziej nas kochają. Życie w rodzinie weryfikuje nas bardziej niż przebywanie w szkole, w miejscu pracy, na ulicy czy w kręgu znajomych. Tutaj też najbardziej oczekujemy miłosiernej miłości. Błogosławieństwem dla człowieka jest jednak wyłącznie miłosierdzie okazywane w dojrzały sposób, czyli w taki, jakiego uczy nas Bóg, który jest miłosierny, a jednocześnie mądry i sprawiedliwy.

Miłosierdzie i jego karykatury

Każdemu z nas grozi mylenie miłosierdzia z jego imitacjami czy karykaturami. Miłosierdzie niemiłosierne pojawia się wtedy, gdy mylimy je z pobłażaniem złu, z naiwną dobrotliwością czy z komunikowaniem przebaczenia komuś, kto nie uznał jeszcze swoich grzechów, nie nawrócił się, nie przeprasza, nie wynagradza wyrządzonych przez siebie krzywd. Być miłosiernym w dojrzały sposób to naśladować miłosierdzie Boga. On kocha nas także wtedy, gdy my nie kochamy. On przebacza nam także wtedy, gdy my nie przebaczamy – ani sobie, ani bliźnim. On nas szuka także wtedy, gdy my się przed Nim chowamy. On przebacza nam w swym sercu uprzedzająco, czyli zanim Go o to poprosimy. Jego miłosierdzie nie ma jednak nic wspólnego z litością czy naiwnością. Ojciec z przypowieści Jezusa okazał błądzącemu synowi swoją miłosierną miłość wtedy, gdy syn wrócił przemieniony. I ani sekundy wcześniej.

Formy miłosierdzia wobec wychowanków

Pierwszą formą miłosierdzia jest okazywanie wychowankom miłości niezależnie od ich postępowania. Niemiłosierni są rodzice czy inni wychowawcy, którzy okazują jedynie miłość warunkową, albo którzy wręcz szantażują wycofaniem miłości, gdy ktoś z wychowanków błądzi. Jeszcze bardziej okrutni są ci, którzy straszą dzieci czy nastolatków, że nawet Bóg przestanie ich kochać, gdy zrobią coś złego. Druga – obok bezwarunkowej miłości – forma miłosierdzia to stanowcze chronienie wychowanków przed demoralizatorami, przed nieludzkimi ideologiami (np. przed ideologią gender), a także przed oszukiwaniem samych siebie po to, by „usprawiedliwiać” popełnione błędy. Niemiłosierni wobec wychowanków są ci dorośli, którzy wmawiają im, że możliwa jest spontaniczna samorealizacja (w rzeczywistości możliwa jest jedynie spontaniczna autodestrukcja), że istnieją prawa bez obowiązków czy szkoły „neutralne” światopoglądowo. Niemiłosierni są ci dorośli, którzy mylą miłość z tolerancją czy akceptacją. Tych, którzy szlachetnie postępują, należy wspierać, a błądzących – upominać. Kochać wychowanków to pomagać im w nieustannym rozwoju, a akceptować, to wmawiać im, że nie muszą się już rozwijać, lecz że mogą pozostać takimi, jakimi są teraz. Modną formą mylenia miłosierdzia z naiwnością jest wmawianie wychowankom, że istnieje wychowanie bez stresów. Wychowawcy nie powinni nigdy stresować wychowanków własnym postępowaniem. Gdy jednak wychowanek błądzi, to nie powinni udawać, że tego nie widzą. Nie powinni też odbierać wychowankowi stresujących konsekwencji popełnianych przez niego błędów. Dla błądzącego cierpienie, które sam sobie zsyła, jest bowiem ostatnią deską ratunku i motywem do poprawy. Miłosierny ojciec nie przeszkadzał synowi marnotrawnemu cierpieć dopóty, dopóki syn błądził. Gdy się zastanowił i zmienił, wtedy okazał synowi przebaczenie i urządził święto. Być dojrzale miłosiernym wobec wychowanków to kochać i wymagać. Każde dziecko i nastolatek potrzebuje wsparcia w postaci miłości i klimatu bezpieczeństwa. Z drugiej strony potrzebuje jasnych norm moralnych, twardych zasad dyscyplinarnych i wartościowych, wymagających celów. Być wychowawcą miłosiernym to naśladować Chrystusa, który najbardziej kocha - bo aż do oddania życia – i który stawia najwyższe wymagania, bo chce, byśmy stawali się podobni do Niego i kochali tak, jak On pierwszy nas pokochał.

PLAN KOLĘDY W ROKU 2015/2016

27.12.2015 r. – niedziela – ul. Solskiego

28.12.2015 r. – poniedziałek – ul. Petrażyckiego

29.12.2015 r. – wtorek – ul. Harcerska, Jordanowska i Skarbka

30.12.2015 r. – środa – ul. Śniegockiego, Dzierżonia, Ślązaka, Adamieckiego i Taszyckiego

02.01.2016 r. – sobota – do południa – ul. Bukowskiego od 4 do 74 i od 5 do 57, po południu – ul. Bukowskiego od 96 do 180 ; ul. Leszczynowa i ul. Darwina

03.01.2016 r. – niedziela – ul. Pękalskiego; ul. Rosponda; ul. Wiejska 12, 14, 22, 22a, 22b, 28 32, 34a, 36

04.01.2016 r. – poniedziałek – ul. Karmelkowa

Czytaj więcej...

Zbiórka świąteczna dla dzieci z kliniki "Przylądek Nadziei" we Wrocławiu

"Drodzy Państwo! 
8 grudnia 2015 w Kościele rozpoczynamy ROK MIŁOSIERDZIA. W odpowiedzi na to,Koło Misyjne parafii Świętej Anny na wrocławskim Oporowie zaprasza do ZBIÓRKI rzeczy DLA CHORYCH DZIECI z Kliniki Transplantacji Szpiku, Onkologii i Hematologii Dziecięcej we Wrocławiu.
Będziemy zbierać rzeczy, które choć na chwilę pozwolą dzieciom zapomnieć o ich chorobie, a mianowicie:
- kredki
- farby
- przybory szkolne
- kolorowanki
- wyklejanki
- naklejki z pianki
- książeczki z naklejkami
- zagadki
- zabawki
- gry
- puzzle
- ręczniki papierowe
- chusteczki
- chusteczki nawilżane.
Bardzo serdecznie chcielibyśmy zaprosić Państwa do włączenia się w naszą akcję.
Jeśli udałoby się Państwu przekazać choć jedną z wyżej wymienionych rzeczy to na pewno przyczynicie się do wywołania uśmiechu choć u jednego dziecka.
Dary można składać do 20 grudnia w wiklinowym koszy wystawionym przed ołtarzem w naszej świątyni, w zakrystii lub na plebanii.

BARDZO WAŻNE!!!
Niestety z uwagi na to, iż jest to szpital, a sterylność jest bardzo ważna to wszystkie dary muszą być nowe!!!
Liczymy na Państwa pomoc.
Niech Bóg Państwu wynagrodzi za MIŁOSIERDZIE.
Szczęść Boże!

www.facebook.com/events/1693505417538340/1693838384171710/

Narodowe Święto Niepodległości

"Serdecznie zapraszamy na obchody Narodowego Święta Niepodległości dnia 8 listopada (niedziela) o godz. 19.00 w kościele parafialnym Świętej Anny we Wrocławiu na Oporowie. Podczas uroczystości będziemy wspólnie śpiewać pieśni patriotyczne z parafialnym chórem "Jestem" pod dyrekcją pani Małgorzaty Samborskiej. Ponadto w programie przewidujemy modlitwę za Ojczyznę oraz spotkanie z Kombatantem Narodowych Sił Zbrojnych. Prosimy o liczne przybycie.
Niech nasze wspólne spotkanie będzie okazją do budowania jedności między oporowianami oraz przybyłymi gośćmi - dumnymi ze swej tożsamości narodowej i przepojonymi dziękczynieniem za niepodległość Ojczyzny.
Szczęść Boże!"

 

Czy rozumiecie co Wam uczyniłem? – Eucharystia = Msza św.

Gdy zajął z nimi miejsce u stołu, wziął chleb, odmówił błogosławieństwo, połamał go i dawał im. Wtedy oczy im się otworzyły i poznali Go, lecz On zniknął im z oczu” (Łk 24). Tak poznali Zmartwychwstałego Pana!

 Ostatnia Wieczerza

 „Podczas tej nocy,

Bez której nie moglibyśmy istnieć,

Gdyż powstała z niej miara ludzkiego sumienia,

Apostołowie byli jak pasterze

Ognistych łąk.

Już przeczuwali, że lada chwila nastąpi

Przeistoczenie wszystkich wartości”

(R. Brandstaetter, Ostatnia wieczerza).

 Takim sławami próbuje wyrazić poeta nastrój i doskonałość tego świętego czasu Ostatniej Wieczerzy.

Czytaj więcej...

Dojrzewanie do ojcostwa

W literaturze poświęconej rodzinie podkreśla się dziś kryzys roli ojca. Współczesną cywilizację nazywa się (może nieco prowokacyjnie) „cywilizą­cją bez ojca”. Obszerna praca monograficzna francuskich autorów pt. „Historia ojców i ojcostwa”. Rozpoczyna się od dramatycznie brzmiących pytań: Czy ojciec ma jeszcze przyszłość na Zachodzie? (...) Czy nie jesteśmy świadkami – współwinnymi albo zobojętniałymi – rozpadu ojcostwa. (...) Rosnąca liczba rozwodów i uciekania się do metod sztucznego zapładnia­nia sprawiają, że w wielu przypadkach nie można wskazać tego jedynego mężczyznę, który jest naprawdę ojcem. Jest wszakże jeszcze inne zmartwie­nie: czy mnożenie się faktów życia w konkubinacie nie oznacza kresu ojcos­twa? W każdym razie można powiedzieć, że obraz ojca stał się kruchy: czy już nie rozpadł się ostatecznie na kawałki? Teraz nie sposób nie zadawać sobie pytań (odpowiedzi na nie bowiem nie są bynajmniej oczywiste): Co to znaczy być ojcem? Jaka jest funkcja ojcowska?

Czytaj więcej...

Przeistoczenie

Cała Msza Święta jest odnowieniem, uświadomieniem sobie i pamiątką ofiary krzyżowej, która osiąga swój najwyższy punkt w Przeistoczeniu i Komunii Świętej Jezus pojawia się wśród nas z tą samą miłością do swego Ojca i do nas, z jaką poświęcił się za nas na krzyżu, tylko w bezkrwawy sposób. 

To, co się teraz we Mszy Świętej zdarzy, jest „cudem nad wszystkimi cudami!” – jak powiedział św. Tomasz z Akwinu. Nasz Pan Jezus Chrystus będzie prawdziwie, rzeczywiście i istotnie obecny pod postaciami chleba i wina, poprzez słowa modlitwy Przeistoczenia wypowiedziane przez kapłana.

Przyjdźcie, uwielbiajcie Pana

 Jezus jest obecny wśród nas, na ołtarzu, jako ukrzyżowany i zmartwychwstały Pan. „To co aniołowie z drżeniem oglądają i na co bez lęku nie odważają się patrzeć, ponieważ jest to otoczone blaskiem niezmiernej światłości, tym my jesteśmy karmieni, tak że stajemy się z Chrystusem jednym ciałem” (Jan Chryzostom). Przyjdźcie uwielbiać Pana! 

Czytaj więcej...

Wiara większa niż strach

Z ojcem Charbelem Beiroutchym z Libanu, kustoszem grobu św. Charbela rozmowa

 Jest Ojciec imiennikiem św. Charbela. Czy to popularne imię w Libanie? 

Imiona świętych są w ogóle popularne w Libanie, co wynika z naszej kultury. Imię maronickie powinno pochodzić od jakiegoś silnego świętego, bo potrzebujemy tej ich siły na co dzień. Nigdy nie było nam łatwo zmagać się ze skalistą ziemią naszego górzystego kraju i z przeciwnościami, jakie niosła nam historia. Dlatego popularnymi świętymi, od których bierzemy imiona, są np. prorok Eliasz, który przedstawiany jest z mieczem, czy św. Jerzy, który zabijał smoki. Natomiast imię Charbel, co znaczy Historia Boga, dopiero od niedawna zyskuje popularność. Jego kult tak naprawdę zaczął się szybko rozpowszechniać dopiero po beatyfikacji w 1965 r., bo wcześniejsze cuda nie były zaaprobowane przez Stolicę Apostolską. Teraz jest, jeśli można tak powiedzieć, bardzo popularny. 

Czytaj więcej...

Mężczyzna i miłość

Dojrzały mężczyzna – podobnie jak św. Józef – jest człowiekiem prawym, nieodwołalnie kocha żonę i stanowczo broni dzieci.  Według Biblii najważniejszą miarą dojrzałości mężczyzny jest jego postawa wobec kobiety. Mężczyzna dojrzały to ktoś, kto potrafi pokochać kobietę aż tak mocno i wiernie, że ona zechce związać się z nim na zawsze i że zapragnie mieć z nim potomstwo (por. Rdz 1, 28).

Powołany do wiernej miłości 

Ważnym sprawdzianem dojrzałości mężczyzny jest jego autonomia w odniesieniu do swoich rodziców, których kocha, a których mimo to potrafi opuścić po to, by założyć własną rodzinę.

Czytaj więcej...

Maryja zawsze dziewica

Jest coś intrygującego w tym, że Kościół przywiązuje taką wagę do prawdy o dziewictwie Matki Najświętszej. Gdyby dziewictwo Maryi było dla orędzia ewangelicznego tylko drugorzędnym szczegółem, prawda ta roztopiłaby się w czyśćcowym ogniu kpin i szyderstw, jakie wypowiadali starożytni przeciwnicy chrześcijaństwa. Zarzuty szły w dwóch kierunkach. Jedni, dopatrując się podobieństwa do pogańskich opowieści o dziewiczych narodzinach takiej czy innej postaci mitycznej, szydzili sobie, jak Celsus z Aleksandrii: czym Maryja, przecież zwyczajna i uboga dziewczyna, mogła zachwycić Boga, że chciał mieć z nią dziecko?

Czytaj więcej...

„Weź w opiekę Naród cały!”

Przed pięćdziesięciu laty błogosławiony papież Jan XXIII ogłosił Najświętszą Maryję Pannę Królową Polski. Tym samym zobowiązał nas do stałego zaproszenia Matki Zbawiciela w naszą codzienność, a zatem w życie rodzinne, społeczne i polityczne

Mamy prawo i obowiązek wołać do Najświętszej Maryi Panny Królowej Polski: „Maryjo! Weź w opiekę Naród cały, który żyje dla Twej chwały. Niech rozwija się wspaniały, Maryjo!”. Ta prośba — zaczerpnięta z pieśni „Z dawna Polski Tyś Królową, Maryjo” — nie oznacza jakiegoś zamknięcia na dobro i łaskę dla innych narodów świata. Nie może i nie powinna kojarzyć się z religijną pychą i rodzajem „egoizmu narodowego”. One bowiem nie mają nic wspólnego z maryjnością naszego Narodu.

Czytaj więcej...


Nr konta Bankowego Parafii:  PKO BP - 98102052420000220200291930