Refleksja katolika

Wytrwałość (oparta na żywej, autentycznej wierze i nadziei uzyskania jej owoców) powinna cechować modlitwę każdego ucznia Chrystusowego. Sam Jezus w przypowieści o upartej wdowie zachęca do takiej właśnie modlitwy swoich apostołów, ale także i nas. Owa niewiasta (dziś pewnie powiedzielibyśmy o niej namolna) nie zważając na wyraźne oznaki lekceważenia tak jej sprawy jak i osoby przez sędziego (znanego raczej ze swej przekupności i niesprawiedliwości), który Boga się nie bał i nie liczył się z ludźmi (Łk 18,2b), naprzykrza mu się nieustannie. Prosi go: Obroń mnie przed moim przeciwnikiem (Łk 18,3b). 

W starożytności wdowy, nieszczęśliwe choćby tylko z racji ustania mężowskiej opieki nad rodziną (a często też ubogie) zamiast współczucia ze strony otoczenia, nierzadko bywają wykorzystywane z powodu swej słabości. Mimo, że św. Jan Ewangelista w swoim liście wyraziście podkreśla: postępujesz w duchu wiary, gdy pomagasz braciom (3 J 5a). Jedynie na co mogą one liczyć, to na szczególną opiekę Bożą. I na niej się nie zawodzą… Ów bezbożny sędzia, zapewne mając już dość naprzykrzania się biednej kobiety, w końcu spełnia prośbę i bierze ją w obronę przed nieprzyjacielem. Jezus wykorzystuje ten fakt, aby przeciwstawić zachowanie się (w gruncie rzeczy) nieuczciwego sędziego wobec wdowy, postawie miłosiernego Boga wobec Swego stworzenia. Bo o ileż bardziej Bóg wysłucha próśb tych, którzy zwracają się do Niego z ufnością? Czyż nie weźmie w obronę swoich wybranych, którzy dniem i nocą wołają do Niego, i czy będzie zwlekał w ich sprawie? (Łk 18,7). O wielokroć więcej należy spodziewać się po Bogu.  Przypowieść ta winna uczyć nas wytrwałości i ufności w to, że zawsze zostaniemy wysłuchani przez Stwórcę. Modlić się trzeba nieustannie i z wielką wiarą w moc naszej modlitwy. A co ważniejsze, warto pamiętać o tym, że ta modlitwa nie jest potrzebna Bogu. Jest ona raczej potrzebna nam. Jest ona sprawdzianem naszej wiary, posłuszeństwa Bożym przykazaniom i wdzięczności wyrażanej Mu także przez modlitwę. Nie należy wyznaczać Bogu czasu do oczekiwanego zadziałania w naszym życiu, bo to On jest Panem czasu. On sam najlepiej wie kiedy wkroczyć ze spełnieniem próśb zawartych w naszych pacierzach. O wiele lepiej jest zastanowić się nad sensem tajemniczego zdania kończącego przypowieść o upartej wdowie: Czy jednak Syn Człowieczy znajdzie wiarę na ziemi, gdy przyjdzie? (Łk 18,8b) 
Czy Syn Boży przybywając na ziemię w czasach ostatecznych (paruzji) spotka jeszcze ludzkość żywej i głębokiej wiary? Czy znajdzie się chociaż jeden szczęśliwy mąż, który się boi Pana i wielkie upodobanie ma w Jego przykazaniach (Ps 112,1)? Taki, który wschodzi w ciemności jako światło dla prawych, łagodny, miłosierny i sprawiedliwy (Ps 112,4). A postępując uczciwie w swych poczynaniach wobec bliźnich na pewno się nie zachwieje; sprawiedliwy będzie w wiecznej pamięci (Ps 112,6). Powtórzę więc kornie za apostołami: Panie, przymnóż mi głębokiej wiary (por. Łk 17,5), bo pragnę żyć wiecznie w Twoim królestwie.